Zalanie pomieszczeń firmowych (case study)

zalanie pomieszczeń firmowych

Zalanie pomieszczeń firmowych

Zalanie pomieszczeń firmowych w wyniku intensywnych opadów – w ostatnim czasie likwidowaliśmy kilka (!) bardzo podobnych tego typu szkód, dlatego postanowiliśmy opisać jedną z nich, której likwidacja okazał się najtrudniejsza.

Każda z tych szkód (na szczęście) doprowadziła do zniszczeń na poziomie kilku, maksymalnie kilkudziesięciu tysięcy złotych, więc nie są to spektakularnie duże szkody (jak np. tutaj), jednak nawet w takich przypadkach mogą pojawić się problemy z uzyskaniem należnego odszkodowania.

 

Przyczyna szkody

Bezpośrednią przyczyną szkody były intensywne opady deszczu – co do tego punktu nikt nie miał wątpliwości. Jako brokerzy byliśmy odpowiedzialni za kompleksowe ubezpieczenie tego klienta (w tym ubezpieczenie majątku firmowego), dlatego niezwłocznie przystąpiliśmy do likwidacji szkody.

Według naszych ustaleń, po rozmowie z klientem oraz firmą dokonującą napraw i przeglądów tego budynku firmowego, woda dostała się do pomieszczeń firmowych poprzez uszkodzoną przez deszcz papę na dachu oraz obróbki blacharskie komina.

 

Lista dokumentów do zgłoszenia szkody

W celu sprawnej likwidacji szkody przesłaliśmy do ubezpieczyciela dokumentację tj.:

  • pełnomocnictwo brokerskie (do reprezentowania klienta również w sprawach szkód),
  • polisę, z której ma być zarejestrowana szkoda,
  • dokładny opis zdarzenia (data, godzina, miejsce, jakie mienie zostało uszkodzone itd.),
  • zdjęcia uszkodzeń (zarówno dachu, jak i zalanych pomieszczeń),
  • wycenę naprawy zniszczeń przygotowaną przez zaprzyjaźnioną firmę (podzieloną na część dot. naprawy dachu oraz pomieszczeń),
  • nr konta firmowego do wypłaty odszkodowania wraz z oświadczeniem dot. możliwości odliczenia podatku VAT.

Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia z innych szkód, poprosiliśmy klienta, aby przesłał nam kopie rocznych oraz pięcioletnich przeglądów budynku, dokumentacji mieliśmy użyć jednak dopiero w razie konieczności.

 

Likwidacja szkody

Mimo relatywnie niewielkiego rozmiaru szkody oraz kompletnej dokumentacji, ubezpieczyciel zdecydował się przysłać na miejsce swojego likwidatora, w celu udokumentowania zdarzenia oraz potwierdzenia okoliczności opisanych podczas zgłoszenia szkody.

Sama wizyta trwała kilkadziesiąt minut, odbyła się 2 dni po zgłoszeniu szkody i właściwie wszystko wyglądało dobrze… aż do momentu otrzymania pierwszej decyzji o wypłacie odszkodowania.

 

Pierwsza decyzja ubezpieczyciela… i pierwsze odwołanie

Towarzystwo ubezpieczeniowe przyznało odszkodowanie w całości odpowiadające kosztorysowi przedstawionemu przez firmę budowlaną (potrącając 500 zł jako udział w szkodzie), jednak jedynie w części dotyczącej zalanych pomieszczeń firmowych. 

Według likwidatora bowiem, zalanie nastąpiło nie w wyniku uszkodzenia i nieszczelności papy na dachu, a w efekcie rozerwania obróbek blacharskich dookoła komina poprzez nawalny deszcz. W związku z tą interpretacją pierwsza kwota odszkodowania nie zawierała kosztów naprawy uszkodzonego dachu.

Niezwłocznie przystąpiliśmy do przygotowania odwołania w imieniu klienta. Poprosiliśmy firmę budowlaną, która przygotowywała kosztorys naprawy dachu i pomieszczeń, aby napisała opinię, iż tak rozległe zalanie w jedną noc nie jest możliwe jedynie przez obróbki blacharskie. Odwołanie ponownie poparliśmy zdjęciami uszkodzonego dachu z dnia szkody.

 

Druga decyzja ubezpieczyciela… i drugie odwołanie

W drugiej decyzji ubezpieczyciel przyznał, że dach faktycznie jest uszkodzony, ale wynika to nie z intensywnych opadów deszczu, ale ze starości. Tym samym podtrzymana została pierwotna odmowa pokrycia kosztów naprawy dachu.

Takie stanowisko było dla nas… bardzo korzystne, ponieważ byliśmy przygotowani na taką ewentualność – pokrycie dachu miało zaledwie 10 lat, a 2 miesiące wcześniej przeszło obowiązkowy przegląd budowlany udokumentowany zdjęciami. Dokładnie takich argumentów użyliśmy w drugim odwołaniu do towarzystwa ubezpieczeniowego.

 

Trzecia decyzja ubezpieczyciela… i trzecie odwołanie

W trzeciej decyzji ubezpieczyciela uznał nasze argumenty za słuszne – skoro dach przechodził regularne przeglądy budowlane bez uwag, klient dochował należytej staranności. Likwidator podważył jednak kwotę naprawy, uznając ją za zawyżoną – uznał, że firma budowlana zawyżyła stawkę za roboczogodzinę oraz przeszacowała ilość papy potrzebnej do naprawy. Ubezpieczyciel dopłacił odszkodowanie, jednak tylko ok 50% kwoty z kosztorysu.

Trzecie odwołanie popraliśmy zatem dodatkowymi dwoma kosztorysami naprawy dachu z dwóch innych firm budowlanych. Wszystkie trzy wyliczenia, mimo, że każde pochodzące od innego fachowca, przedstawiały zbliżone wartości i kwoty.

 

Czwarta decyzja ubezpieczyciela, finał

Dopiero czwarta decyzja ubezpieczyciela pozwoliła na pomyślne zamknięcie szkody. Klient był zrezygnowany już po drugiej decyzji, jednak my nie odpuszczaliśmy, uznając, że mamy duże szanse na etapie przedsądowym. Kwota odszkodowania była relatywnie niewielka, racja ewidentnie po naszej stronie, tym samym istniała mała szansa, aby ubezpieczyciel chciał ponosić koszty ewentualnego sporu w sądzie.

W efekcie klient otrzymał odszkodowanie, które pokryło wszystkie zniszczenia. 

 

Podsumowanie

Jak widać na przykładzie powyższej szkody, warto mieć po swojej stronie doświadczonego brokera ubezpieczeniowegoPoza przygotowaniem dopasowanego programu ubezpieczenia firmy, jako brokerzy aktywnie uczestniczymy w procesach likwidacji szkód. W ten sposób, w oparciu o nasze doświadczenia, jesteśmy w stanie negocjować wypłatę należnego odszkodowania jeszcze na etapie przedsądowym.

Zapraszamy do kontaktu z naszą kancelarią brokerską pod nr tel. 514-674-600 lub w ramach poniższego formularza: